“Bagażnik wali w głowę”. Szok: oto “ostatnia droga” poległego żołnierza Ukrainy (WIDEO)

By Dział: Armia i Wojna W popularnych | 17 lipca 2017

Im dalej na wschód, tym życie ludzkie ma niższą cenę. A martwy żołnierz to już tylko zbędny kłopot.

Ukraińcy są w szoku po tym jak odeski bloger i działacz społeczny Władysław Sierdiuk ujawnił na Facebooku w jaki sposób armia ukraińska przewozi ciała swoich poległych żołnierzy do ich rodzinnych domów – pisze tamtejszy portal Obozrevatel.

“Doganiam starego sowieckiego moskwicza. Na tylnej szybie kartka: “Ładunek 200″. To, co potem zobaczyłem, nie da się opisać w sposób cenzuralny. Zatrzymałem ich. W środku trzech żołnierzy. Pierwszy za kierownicą, drugi z tyłu, a trzeci w trumnie, która leży obok na opuszczonych siedzeniach. Klapa niedomkniętego bagażnika wali zmarłego w głowę” – opisuje bloger.

“I tak jadą z otwartymi oknami już 600 km. “A co mamy robić? Dowództwo kazało dostarczyć go własnymi siłami. Wzięliśmy swój samochód, koledzy zrzucili się na benzynę” – tłumaczą blogerowi ukraińscy żołnierze.


“Ja rozumiem, że kraj łoży duże środki na armię i flotę. Że na wszystko nie starcza. Ale nie wierzę, że Ministerstwo Obrony nie stać na kupno specjalnego karawanu, aby zwłoki poległych żołnierzy przewozić po ludzku i z szacunkiem, a nie w bagażniku, jak drzewo na opał” – pisze Sierdiuk.

Transportowanym w ten sposób żołnierzem był tym razem 23-letni Maksim Kustow, który zginął 12 lipca br. w Rejonie Nowotroickim. Wieźli go do domu w Krzyżopolu w Obwodzie Winnickim. Ale pewnie nie on pierwszy i nie ostatni odbywa w taki sposób swoją ostatnią drogę.


Ten brak szacunku dla zwłok rozwścieczył wielu Ukraińców. “Wstyd, szok, hańba” – takie są najczęściej komentarze na FB. “Jedni siedzą na Kanarach i smażą dupę na słońcu, a inni – do ziemi. Tak nasza władza podzieliła obowiązki” – napisał jeden z internautów.


Reporters.pl

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow