Węgry żądają rewizji umowy stowarzyszeniowej UE z Ukrainą! “Gorzej niż za Sowietów”

By Dział: Polityka Społeczeństwo | 10 października 2017

Kijów igra z ogniem, pozbawiając mniejszości narodowe prawa do własnych szkół.

Minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto zażądał rewizji umowy stowarzyszeniowej Unii Europejskiej z Ukrainą – poinformowały rządowy portal węgierski Kormany.hu i Magyar Nemzet. Węgry mają zgłosić oficjalny wniosek w tej sprawie w najbliższy poniedziałek na spotkaniu szefów dyplomacji państw UE w Luksemburgu.

Po spotkaniu w ukraińskim Użhorodzie z liderami węgierskiej mniejszości narodowej na Zakarpaciu szef węgierskiej dyplomacji ocenił, że przyjęta przez władze Ukrainy nowa ustawa edukacyjna “stawia mniejszość węgierską i inne mniejszości narodowe na Ukrainie w sytuacji gorszej niż nawet za czasów Związku Sowieckiego”.

Zdaniem węgierskiego ministra, ukraińskie władze same naruszyły zapisy umowy stowarzyszeniowej z UE odbierając mniejszościom prawo do nauki w języku ojczystym. “To nie do przyjęcia, żeby tuż przy granicy z Unią w XXI wieku zamykano szkoły za to, że naucza się tam w językach mniejszości” – oburza się minister Szijjorto i wzywa do międzynarodowej presji na władze w Kijowie.


Zgodnie z prawem UE, jeżeli jedna ze stron umowy stowarzyszeniowej łamie jej zapisy, stanowi to podstawę do rewizji całej umowy. “UE nie może pozostawać na to ślepa. Bruksela z przyjemnością krytykuje niektóre państwa członkowskie za rzekome łamanie zasad demokracji, a przymyka oko kiedy prawa mniejszości łamie kraj, który chce zacieśniać więzy z UE” – zauważa Szijjarto.

Przypomnijmy, że uzgodniona i ratyfikowana przez UE z wielkim trudem umowa stowarzyszeniowa z Ukrainą weszła w pełni w życie od 1 września br. Zgodnie z nią, Ukraina zobowiązała się do wdrożenia reform strukturalnych, ustanowienia demokratycznych instytucji, poszanowania praw człowieka i rządów prawa.

W zamian Kijów uzyskał szeroki dostęp do europejskiego rynku, wsparcie dla ukraińskiego biznesu, technologii i możliwość bliskiej współpracy z UE w wielu dziedzinach na preferencyjnych warunkach. Teraz – dyskryminując mniejszości narodowe, w tym Polaków, ryzykuje, że straci to wszystko, co z takim bólem po wielu latach osiągnęła.


Najwyraźniej szef ukraińskiej dyplomacji Pawło Klimkin zdaje sobie z tego sprawę, gdyż nieoczekiwanie zaproponował swojemu węgierskiemu odpowiednikowi wspólne omówienie poszczególnych zapisów nowej ustawy edukacyjnej. “Za późno na takie inicjatywy. Teraz rozmawiam z mniejszością węgierską na Ukrainie” – odpowiada twardo węgierski minister.

Na dyplomatyczne przelewanie z pustego w próżne chętnie zgodził się natomiast jak zwykle polski MSZ. W końcu października we Lwowie ma się odbyć “okrągły stół” z udziałem obu stron i przedstawicieli polskiej mniejszości, którego tematem ma być właśnie ukraińska ustawa edukacyjna.

Tylko o czym tu jeszcze rozmawiać, skoro ustawa i tak została już uchwalona i wkrótce na Ukrainie polskie dzieci powyżej 10-go roku życia stracą prawo do nauki w języku ojczystym? Będzie tak jak z ciągnącymi się latami polsko – ukraińskimi rozmowami o spornych kwestiach historycznych.

Absolutnie nic z tych pozorowanych przez Kijów rozmów nie wynika, a Ukraina stawia w tym czasie kolejne pomniki UPA i Stepana Bandery i nie chce potępić ludobójstwa dokonanego przez tę nazistowską organizację na Polakach w czasie II wojny. I oczywiście nigdy tego nie zrobi.

A my będziemy rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. Teraz także pod magicznym szyldem “okrągły stół”, sugerującym rzekomą wolę kompromisu ze strony ukraińskiej, zamiast wzorem Węgier kategorycznie żądać respektowania fundamentalnych praw Polaków do własnej edukacji. Takich samych jak ma mniejszość ukraińska w Polsce.

Reporters.pl

Obserwuj tę stronę
FollowFollowFollow