Co kraj, to obyczaj, ale tego chińskiego specjału nie rekomendujemy.

Mówi się, że pijany ma zawsze szczęście. Nie wiemy, czy zawsze, ale tym razem to był jakiś cud.

Najpierw pojawiał się tylko w snach, ale wkrótce zaczął przychodzić do niego w realnej rzeczywistości.


Kiedy otworzył oczy ze zdumieniem stwierdził, że wszyscy dookoła mówią po angielsku i generalnie jest jakoś “nie-rumuńsko”.

Ale, na szczęście, nagrano i dzięki temu możemy na chwilę oderwać się od polityki i zalewającej świat przemocy. One wcale nie są najciekawsze.

Apokaliptyczne sceny na Bali. Ziemia się trzęsie, przerażeni ludzie uciekają.

Zupełnie jak Urząd Skarbowy. Ale rekina da się przynajmniej odciąć.

Tajemnicze zapadlisko pojawiło się zupełnie nieoczekiwanie.